WEEKEND W GDYNI I SOPOCIE



Zaległości powstają tutaj niesłychane, które zrzucić oczywiście mogę na pracę. Staram się jednak jak najprędzej wszystko nadrobić. Jakiś czas temu z racji goszczących u nas ciepłych weekendów, spontanicznie postanowiliśmy wybrać się nad morze. Jako cel obraliśmy sobie Gdynię oraz Sopot.  Zapraszam zatem na małą relację z tejże wyprawy.



Nad morze mamy stosunkowo blisko, gdyż plus/minus jakieś 2,5h drogi. W dzień wyjazdu wstaliśmy wcześnie, ponieważ chcieliśmy mieć jak najwięcej z tego dnia. Dlatego o godz. ósmej byliśmy już w drodze. Szybkie dotarcie do autostrady, no i dalej to już sama przyjemność.



Ze mną oczywiście obowiązkowy zestaw podróżnika - kawa i poduszka.




Pierwszym miejscem do którego się udaliśmy przyjeżdżając do Gdyni był Skwer Kościuszki. Próbowałam sięgnąć pamięcią i doszłam do wniosku, że nigdy wcześniej nie dotarłam w to miejsce. Pogoda dopisywała bardzo, dlatego rozpoczęliśmy spacerowanie. 





Spacerując po porcie oczom ukazują się dwa potężne cuda,  żaglowiec Dar Pomorza  oraz niszczyciel ORP Błyskawica, które dostępne są dla zwiedzających. 







Korzystając z okazji postanowiliśmy zwiedzić ORP Błyskawicę, który zakotwiczony jest w Gdyni od 1 maja 1976 jako okręt muzeum i jest on najstarszym na świecie zachowanym niszczycielem. 




Pod pokładem znajduje się muzeum, gdzie obejrzeć możemy stare zdjęcia z wypraw zarówno Błyskawicy, jak również innych okrętów. W gablotach znajduje się broń z tamtego okresu, makiety okrętów, sprzęt do nurkowania, plany okrętów.








Poruszając się pomieszczenie po pomieszczeniu można dojść do wniosku, że służba na tego typu okrętach nie była łatwa. Niektóre korytarze, przejścia, schody są tak niebywale wąskie, że ciężko jest mi sobie wyobrazić funkcjonowanie w chwili jakiegokolwiek zagrożenia lub walki. 



Wraz z biletem wstępu na pokład wykupiliśmy również wejście do muzeum Marynarki Wojennej, które znajduje się niedaleko od portu.











Po wypiciu kawy i spacerze po porcie ruszyliśmy w stronę Sopotu. Historia dość zabawna, gdyż rozmawiając rano z kuzynką i mówiąc jej, że jesteśmy nad morzem, postanowiła do nas dojechać. I tak oto spotkaliśmy się przy molo w Sopocie. Udaliśmy się na wspólną kawę, a następnie na plażę. 

















Powroty i zachody słońca zawsze fajne. To był bardzo przyjemny dzień. Ciepły, słoneczny, pełen uśmiechu i spokoju. Po takich weekendach chętnie rozpoczyna się nowy tydzień.



Przyjemnego tygodnia Wam życzę
Pozdrawiam
M.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.