HYGGE - DUŃSKA SZTUKA SZCZĘŚCIA



 O tej książce mówi się niemalże wszędzie.  I nikt chyba do końca nie wie skąd wynika jej popularność. Czy jest to zasługa zawartości, czy jedynie okładki. Pewne jest jedno.. okładka moim zdaniem robi wrażenie - pozytywne i z pewnością gdziekolwiek ją nie położymy ozdobi nasz kąt. 

Przygotowując się do napisania tego postu prześledziłam zdjęcia i wpisy na Instagramie. Zdania są dość podzielone. Jedni twierdzą, że nic w niej nie ma, inni zaś, że jest źródłem inspiracji. Ja należę zdecydowanie do tej drugiej grupy. Stojąc przed dylematem, czy ową książkę zakupić, należałoby najpierw odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie - czego od niej oczekuję. Należę do osób, które inspirują się wieloma rzeczami, niekiedy bardzo prostymi i przyziemnymi. Bywa, że nie potrzebna mi jest nadmierna treść, by mimo wszystko odkryć tę głębię i sens. Natrafiłam przy okazji poszukiwań na komentarz typu kolejna książka mówiąca o tym, że należy spędzać czas z bliskimi i cieszyć się każdą chwilą. Uśmiech pojawił mi się na twarzy, gdyż myślę sobie, skoro wszyscy to wiemy, to dlaczego nie zawsze jest tak jak byśmy tego chcieli. Otóż zdarza się, że "coś" znamy w teorii, a w praktyce wychodzi zupełnie inaczej. Cały problem polega na tym, aby tę teorię przekuć na praktykę. Żeby to uczynić, należy włożyć w to trochę wysiłku. To jak ze wszystkim innym... odpoczywać i cieszyć się chwilą również trzeba się nauczyć. 











Słowo hygge oznacza "myśleć" i "czuć się zadowolonym" i  kojarzy się ze znalezieniem bezpiecznego schronienia i odpoczynkiem oraz nabieraniem energii i odwagi.
Oglądanie wnętrz zawsze mnie inspirowało. Uwielbiam czerpać z nich pomysły, a potem wprowadzać zmiany w swoim domu. Bardzo często najprostsze rzeczy są przez nas nie do końca odkryte. Tworzymy wnętrza z katalogów, czasopism, mamy wokół siebie mnóstwo rzeczy, których nie potrzebujemy lub w ogóle nie przykładamy do tego wagi, jak wygląda przestrzeń wokół nas.  Tu oto pojawiają się zdjęcia pomieszczeń znajdujących się w domu i stosunkowo krótkie niekiedy komentarze, które nie mówią co i jak masz zrobić, tylko podsuwają pomysły na co powinno się zwrócić uwagę tworząc daną przestrzeń. Musimy uświadomić sobie własne potrzeby, by móc wprowadzić zmiany. Jedni twierdzą, że zdjęcia są słabej jakości, moim zdaniem mają charakter niepowtarzalny, różnica polega na tym, czy potrafimy spojrzeć na nie głębiej czy nie. Kolejny dylemat polega na tym, że książka chce zbliżyć nas do natury, zachęca do wstawiania drewnianych półek, wiklinowych koszy oraz zieleni. Osoby, które gustują w bardziej wyszukanych i ekskluzywnych wnętrzach również mogą się nieco zawieść, choć może i one znajdą jakąś dawkę inspirację. 
Poza tym, gdzie będzie nam lepiej niż we własnym domu, gdy za oknem deszcz i zawierucha? Stwórz zatem wnętrze, które będzie sprzyjało Twojemu dobremu samopoczuciu i zachęcało do pozostania w nim. Kiedy na zewnątrz szaleją żywioły, ja odnajduję hygge w swoim wnętrzu.






Życie polega właśnie na tym, żeby praktykować hygge i dobrze czuć się wśród ludzi. To pomaga zachować bystrość umysłu. Choroba dziedziczna odebrała mi męża i dwie córki - długo trwa, zanim człowiek się z czymś takim pogodzi. Ale w którymś momencie trzeba powiedzieć smutkowi: >>Dość!<<, i zacząć doceniać chwile, które spędziliście razem (...) Robię sześćdziesiąt cztery bułeczki naraz, a gdy skończę przygotowuję następną porcję. Czasem, kiedy widzę, że sąsiad jest w domu, wieszam mu na klamce torbę bułeczek - mówi Anna Elisabeth Gonge.   
Znów przypomina mi się komentarz, że wszyscy wiemy, iż należy cieszyć się chwilą i spędzać czas z bliskimi. A jak wielu z nas uśmiechnie się do sąsiada i powie dzień dobry, ilu jest nerwowych kierowców, którzy trąbiąc dają upust swojej niecierpliwości, narzekający klienci, że są tylko dwie kasy otwarte, a nie trzy.. Ale przecież wszyscy wiemy, że należy zwolnić, cieszyć się chwilą i inne takie. Uważam, że powinniśmy bez przerwy uświadamiać sobie co jest dla nas ważne, zwalniać trochę tempo życia by móc cieszyć się danym dniem, uśmiechnąć się do nieznajomej i nie narzekać na każdym kroku. Otaczać się ludźmi, których kochamy, z którymi jest nam dobrze i na których nam zależy. Dbać o nich, szanować, a gdy przyjdą chwile, które cię przerosną i zdarzy się tak, że zapomnisz o tym co dla ciebie ważne i istotne, bez zbędnych statystyk i szerokich porad ta książka znów uświadomi ci i przypomni co się w życiu naprawdę liczy. I nie załamuj się niepowodzeniami. Jedni znają to wszystko z teorii, Ty bądź tym człowiekiem, który  wprowadzi hygge w życie. 




  










Ściskam!
M.


1 komentarz:

  1. Z powodu Twojego wpisu mamy ochotę raz jeszcze sięgnąć po tę książkę! ;) Jej minimalizm jest uroczy, a sama treść, choć może krótka, strasznie inspirująca! Jeśli spodobał Ci się tytuł to podpowiadamy jeszcze dwa kolejne:
    - „Duński przepis na szczęście” Jessici Alexander i Ibena Sandahla
    - „Hygge. Klucz do szczęścia” Meika Wikinga

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.