PRZYGOTOWANIA DO ŚLUBU CZ. 1


Zawsze zastanawiało mnie to, ile jest prawdy w tym, że już jako małe dziewczynki nie tylko marzymy o ślubie, ale doskonale wiemy jak ten dzień ma wyglądać. 


Szukam głęboko w swej pamięci i nie przypominam sobie takich marzeń, westchnień i przemyśleń. Kiedy nadszedł czas przygotowań do naszego ślubu, postanowiłam działać ze spokojem i w zgodzie z samą sobą. Choć nie miałam żadnego planu i koncepcji, to pewna byłam jednego, nie w moim stylu przepych, błyskotki i świecidełka. I o ile na weselach znajomych w ogóle mi to nie przeszkadza, to nie jest to zdecydowanie mój gust. Chciałabym Wam dziś pokazać, co udało mi się już zakupić. 

Od zawsze podobały mi się wianki, czyli najstarsza ozdoba głów pań młodych.  Kojarzą mi się z pewną naturalnością i lekkością. Biorąc pod uwagę, że żywe kwiaty mogą nie przetrwać całej nocy lub upału, zakupiłam wianek z gipsówki. Mam ciemny kolor włosów, więc myślę, że będzie on całkiem fajnie kontrastował. Obecnie w sklepach internetowych jest ich bardzo duży wybór. Wielkość można regulować w zależności od wielkości głowy i upięcia. 



Kolejnym jakże istotnym elementem są buty. Szukając właśnie tych weselnych wiedziałam jedno. Po pierwsze: na pewno nie chcę białych, na pewno nie chcę chwiejącej się cienkiej szpilki i na pewno chcę sandały, by w tańcu mieć pewność, że spadać nie będą. Przeglądając Zalando natrafiłam na sandały właśnie takie jak chciałam, a w "podpowiedziach" znalazłam jeszcze kolor, o którym myślałam. Pasujący do wianka, pudrowy róż. Korek słupek, stabilny, aczkolwiek trochę wysoki.  Marka sprawdzona więc mam nadzieję, że w tym jakże ważnym dniu, nie zawiodę się na nich.



Od dobrych paru lat modne są księgi gości w postaci wszelakiej. Począwszy od tradycyjnych papierowych, po fotobudki, nagrania życzeń przed kamerą na weselu, ram i ramek. Żadnego z tych pomysłów nie neguję i uważam, że w każdym sposobie jest jakiś sens. Byliśmy na weselu, gdzie była fotobudka, zabawa przy niej przednia, fajne zdjęcia na pamiątkę lecz trzeba mieć gdzie ją umiejscowić, najlepiej na uboczu, by scenerii nie psuła. Z racji takiej, że bardzo lubimy drewniane elementy i rzeczy proste, zakupiłam księgę gości w postaci ramy z sercami. Na początku jest ona pusta, goście będą pisali życzenia lub składali swoje podpisy na sercach i wrzucali je do środka ramy. Myślę, że jest to fajna pamiątka, uniwersalna kolorystycznie, więc będzie mogła towarzyszyć nam przez wiele lat. Fajne jest również to, że pudełko w którym teraz znajdują się serca można później odmalować i zachować na różne drobiazgi.









To na tyle ślubnych gadżetów. Do napisania niebawem.
Ściskam!
M.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.